Opuszczony wrak samolotu Dakota na Islandii

W przeszłości zupełne pustkowie, obecnie miejsce, które przyciąga do siebie miliony turystów z całego świata. Tak w skrócie można opisać przepiękną, czarną plażę w Sólheimasandur, na której od 1973 roku znajduje się wrak samolotu amerykańskiej marynarki wojennej – Douglas Dakota C-117.

Wrak samolotu znajduje się w pięknym miejscu, które może przypominać świat surrealistyczny. Przepiękny, czarny piasek, z jednej strony widok na potężne lodowce Mýrdalsjökull oraz Vatnajökull, a z drugiej lodowate wody oceanu atlantyckiego. Wszystko to z szumem wiatru oraz dźwiękiem potężnych fal uderzających o wulkaniczny piasek sprawia, że miejsce to przypomina krajobraz wyjęty zupełnie z innego świata…

Historia feralnego lotu z 1973 roku

Wczesnym popołudniem 21 listopada 1973 roku, samolot transportowy należący do amerykańskiej marynarki wojennej – Douglas Dakota C-117, wraz z siedmioma osobami na pokładzie, wykonywał lot z Höfn do Keflaviku. Niestety finał tego lotu nie był najlepszy… Z jednej strony można mówić o tragedii, ponieważ samolot musiał przez pewien czas szybować i awaryjnie lądować na czarnej plaży w Sólheimasandur przy oceanie. Jednak z drugiej strony można mówić o dużym szczęściu, ponieważ 26 letni Gregory Fletcher był w stanie tak posadzić maszynę na ziemi, że podczas tego incydentu nikt spośród wszystkich, siedmiu osób obecnych na pokładzie nie zginął.

Podczas całego zdarzenia wiadomo, że silniki w samolocie odmówiły posłuszeństwa, ale co było tego przyczyną – do dziś w 100% nie wiadomo… Powstały na ten temat jedynie dwie hipotezy, z których pierwsza mówi, że pilot przez pomyłkę przełączył się na pusty zbiornik paliwa, odcinając tym samym jego dopływ do silników. Druga hipoteza głosi, że powodem ustania pracy silników było nagłe załamanie się pogody. Temperatura miała spaść do kilkunastu kresek poniżej zera, a w dodatku pojawił się bardzo silny wiatr wraz z gęstymi opadami gradu. Jak głosi dalej hipoteza, to właśnie kryształki lodu, które były zaciągane przez silniki zaburzyły ich pracę i zapoczątkowały serię dramatycznych zdarzeń…

Jak się dostać do wraku?

Wrak samolotu znajduje się około 4 km od parkingu (GPS: 63.45909, -19.36471), a spacer do niego biegnie przez dość niewygodną drogę, gdzie gęsty, wulkaniczny piasek przeplata się z głazami. Spacer od parkingu do samolotu zajmuje około jednej godziny w jedną stronę. Co ciekawe, dawniej można było do wraku dostać się samochodem, ale obecnie na drodze jest zakaz wjazdu, a za jego złamanie podobno grozi grzywna w wysokości około 800 euro.

Planując spacer do wraku Dakoty, warto mieć na uwadze pogodę. Niestety wędrówka w gęstej mgle nie jest najlepszym pomysłem, ponieważ na drodze biegnącej przez pustkowia nie trudno się wtedy zgubić… Tak samo silny wiatr może być nie lada przeszkodą – nie tylko dlatego, że znacznie utrudni spacer, ale również dlatego, że może wywołać burzę piaskową, która ograniczy widoczność nawet do zera…

Zima również nie jest najlepszym okresem na ten trekking. W śniegu ścieżka jest ledwo zauważalna, żeby nie powiedzieć niewidoczna, a znaków na trasie oczywiście nie ma. Odnalezienie wtedy pozostałości po samolocie graniczy praktycznie z cudem. No chyba, że wybierzesz się wtedy na ten spacer z przewodnikiem lub z osobą, która zna ten obszar jak własna kieszeń, ale to już odrębny temat.

Jeżeli myślisz, że na tym niebezpieczeństwa się kończą, to niestety muszę Cię rozczarować… Możesz spotkać się tutaj z pewnym zjawiskiem, określanym na Islandii mianem Jökulhlaup. Są to gwałtowne fala powodziowe, powstałe w wyniku eksplozji wulkanów pod lodowcem. Woda z ogromną prędkością oraz nadludzką siłą płynie wtedy w kierunku oceanu, zabierając ze sobą wszystko po drodze… Niestety na skutek Jökulhlaup odnotowano już tutaj kilka wypadków śmiertelnych.

Jak dojechać do wraku?

Przy trasie, która prowadzi do samolotu wybudowano kilka lat temu parking samochodowy (GPS: 63.49091, -19.36342). Znajduje się on zaraz przy głównej jedynce, pomiędzy miejscowościami Hella, a Vík.