AzjaFilipinyNurkowaniePodróże

Nurkowanie z rekinami wielorybimi w Donsol – część 1

rekin_wielorybi_01

Kiedy po raz trzeci zeszliśmy pod wodę, nad naszymi głowami pojawił się w końcu zarys olbrzyma z ogromną, falującą płetwą ogonową. Charakterystyczny kształt oraz niezwykłe gabaryty nie pozostawiały żadnych złudzeń – rekin wielorybi! W końcu do nas przypłynął, ale…

Lot do Legazpi

Biało – żółty Airbus A320 linii Cebu Pacific, dość mozolnie wzbija się w powietrze, przecinając niewielką ilość śnieżno – białych chmur, znajdujących się na błękitnym niebie. Jeszcze wtedy towarzyszy nam przepiękna pogoda, a gorące promienie słoneczne skutecznie rozświetlają swoim blaskiem ponure wnętrze maszyny. Jednak nie trwa to długo – po niespełna 30 minutach wlatujemy w chmury, które jak się później okaże, już do końca dnia będą nam towarzyszyć.

Kiedy koła samoloty gwałtownie uderzają o mokry pas startowy lotniska w Legazpi, z gęstych chmur, które unoszą się nad naszymi głowami pada gęsty deszcz. Co ciekawe, kiedy wychodzimy z samolotu na płytę lotniska, gdzie w tle widać potężny wulkan Mayon (najbardziej aktywny wulkan na całych Filipinach), obsługa wręcza każdej osobie charakterystyczne żółte parasole z logiem linii lotniczych. Pierwszy raz spotykam się z taką sytuacją, ale nie zaprzeczę – pomysł dość oryginalny i z całą pewnością pozytywnie mnie zaskoczył, zwłaszcza, że Filipiny to przecież kraj trzeciego świata, a nie raz przyszło mi w podobnych sytuacjach moknąć na terenie Europy. 🙂

Jak dojechać do Donsol?

Po opuszczeniu lotniska w Legazpi, szybko dopada mnie Filipińczyk, trzymający w ręce kartkę z napisem “Donsol”. Nawiązuje się między nami króki dialog:

– How much to Donsol?
– One thousand three hundred peso.
– Haha, no way, thank you.

Odpowiadam z ironicznym uśmiechem. Planując wcześniej podróż z Legazpi do Donsol prześledziłem multum artykułów, blogów, itp. dzięki czemu dowiedziałem się, że normalna cena busa do Donsol powinna wynosić około 100 peso, więc sorry, tym razem przepłacać nie będę. 🙂


Lokalizacja terminalu w Legazpi, skąd odjeżdżają busy do Donsol.

Opuszczam teren lotniska i rozglądam się za trycyklem, który zawiezie mnie do terminala, skąd odjeżdżają busy do Donsol. Oczywiście mogłem takiego trycykla wziąć bezpośrednio spod lotniska, ale jakimś dziwnym trafem przeczucie mi mówi, że mógłby on kosztować wtedy nieco drożej… 🙂 Nie mija nawet minuta od wyjścia z lotniska i zauważam na drodze charakterystyczny, trzykołowy pojazd, do którego macham ręką. Kierowca się zatrzymuje i po krótkim pytaniu o cenę przejazdu zauważam, że Filipińczyk nie mówi po angielsku. Po krótkiej wymianie zdań połączonej ze wspólną gestykulacją dochodzimy do porozumienia. Słyszę, że cena za transport będzie wynosić 50 peso więc nawet się nie targuję.

W końcu docieram do terminala, gdzie już na dobre się rozlało… Mam do wyboru dwie opcje transportu do Donsol. Pierwsza to przejazd busem za około 100 peso, a druga to przejazd jeepneyem za około 70 peso. Decyduję się na busa, ale słyszę od kierowcy, że bus nie ma bagażnika więc będę musiał zapłacić ekstra 100 peso, ponieważ moje plecaki zajmą dodatkowe miejsce. Ok, nie chce mi się kłócić, tym bardziej, że czuję iż niewiele mógłbym ugrać więc się zgadzam. Czekamy jeszcze, aż w samochodzie zapełnią się wszystkie wolne miejsca i startujemy do Donsol (przejazd trwa około 90 minut). Aha, jeżeli byście kiedykolwiek wybierał w te rejony to zapamiętaj, że wszelkie busy i jeepneye nie odjeżdżają tutaj o określonych godzinach, ale wtedy, kiedy będą pełna. 🙂 Welcome in Philippines! 🙂

Gdzie spać w Donsol?

Po przyjeździe do Donsol ponownie łapię trycykla, który ma mnie zawieść na nocleg do Dancalan Beach Resort. Cena? Z miejsca dostaję informację, że 50 peso więc również i tym razem postanawiam odpuścić jakiekolwiek targowanie i wsiadam do niewielkiej, wilgotnej już przyczepki. Jest tylko jeden mały problem… Wydaje mi się, że filipińczyk zawozi mnie w zupełnie inne miejsce, niż się umawialiśmy, ale szybko dostaję informację, że to tutaj.

– Are you sure, that Dancalan Beach Resort is here?
– Yes, this way.
– Ok.

No dobra, skoro tak… Jestem tutaj pierwszy raz, miasta w ogóle nie znam, więc zakładam, że jest ok. Poza tym deszcz, który pada na moją głownie jakoś zniechęca mnie od dłuższej dyskusji. Płacę i idę drogą, którą mi wcześniej wskazywał filipiński kierowca, a on sam, wraz ze swoją maszyną szybko znika w strugach ciepłego deszczu. Dochodzę do recepcji pierwszego hotelu, który spotykam (chociaż słowo hotel jest tutaj mocno przesadzone) i pytam o mój nocleg.

– Magandang hapon, I am looking Dancalan Beach Resort.
– Magandang hapon, Dancalan Beach Resort?


Lokalizacja Dancalan Beach Resort w Donsol.

Aha… Już zaczyna się ciekawie. 🙂 Na szczęście po krótkiej wymianie zdań dowiaduję się, że mój hotel faktycznie znajduje się w innym miejscu, ale dość blisko. Podnoszę plecaki z ziemi, zakładam je na plecy i wolnym krokiem ruszam w kierunku, gdzie podobno ma znajdować się Dancalan Beach Resort. Po drodze mijam jeszcze kierowcę trycykla, który mnie tutaj przywiózł, a ten spoglądając na mnie od razu się zatrzymuje.

– Where are you going?
– To my place, Dancalan Beach Resort is located somewhere else…
– Ok, Come on, I will pick you up.
– No, thanks, I will go for a walk.
– Come on, for free.
– No, thank you.

Tym razem mam ochotę się przejść, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że mój hotel jest podobno gdzieś blisko więc dziękuję. Poza tym nie mam pewności, ile tym razem filipińczyk by mnie woził, zanim w końcu znalazłby właściwe miejsce. 🙂

Ale… w sumie trochę się zaskoczyłem… Odkąd przyleciałem na wyspę, pomijając naciągaczy na lotnisku, którzy oferowali przejazd do Donsol za 1200 peso, praktycznie nie miałem okazji się targować, a ludzie tutaj wydają się o niebo bardziej przyjaźni niż w Manili. I nie mam na myśli tylko wyłudzania pieniędzy, ale również sposobu bycia, patrzenia, obcowania, pomocy, itp. Miłe zaskoczenie, aż zaczynam się zastanawiać czy nie zostać tutaj nieco dłużej… 🙂

Ok, w końcu docieram do mojego hotelu. Melduję się w recepcji i odbieram klucze do niewielkiego pokoju, gdzie znajduje się spore łóżko, wiatrak i łazienka, w której jest nawet podgrzewacz ciepłej wody (rzecz wcale nie tak oczywista na Filipinach). Na moje potrzeby jak najbardziej ok, zwłaszcza biorąc pod uwagę cenę, jaką zapłaciłem tutaj za noclegi. Aha, WiFi oczywiście brak, ale tutaj praktycznie nigdzie nie uświadczy się internetu. Może to i dobrze… 🙂

Gdzie zjeść w Donsol?

Zostawiam plecaki w pokoju i od razu idę do Bicol Dive Center, które znajduje się na przeciwko, a z którym jutro wypływam na nurkowania, gdzie mam nadzieję spotkać rekiny wielorybie. Załatwiamy biurokrację, pytam o godzinę wypłynięcia i na koniec najważniejsze…. 🙂

– Where can I eat good food?
– What kind of food do you like?
– Seafood.
– Baracuda!


Lokalizacja Baracuda Seafood and Cocktail w Donsol.

Żegnam się z dziewczynką pracującą w centrum i głodny, jak najszybciej idę we wskazanym kierunku. W końcu, po lewej stronie drogi dostrzegam niewielką tabliczkę z jakże upragnionym napisem Baracuda, a nieco niżej kolejny napis: open from 5:00 pm. Patrzę na zegarek, dziesięć minut po siedemnastej więc idealnie! Szczęśliwy wchodzę do środka. 🙂

Faktycznie w bazie nurkowej nie kłamali… 🙂 Jedzenie tutaj jest pyszne! Mamy do wyboru ryby, kalmary, krewetki królewskie, itp. Wszystko to można oczywiście zamówić w zestawach z ryżem lub ziemniakami i pysznymi sałatkami. Przepiękny zachód słońca, który pomału zaczynał być widoczny w oddali, nadaje tylko temu miejscu dodatkowego uroku.

Przy okazji, podczas rozmowy z właścicielką lokalu, dowiaduję się o możliwości dotarcia na bezludna, prywatna wyspę, którą widać na horyzoncie. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie wypytał o wszelkie szczegóły. 🙂 Dostaję konkretny plan wraz z wszystkimi, niezbędnymi kontaktami jak taką wycieczkę zorganizować samodzielnie. Oczywiście nie jest to najtańsze i najprostsze, ale… widząc zdjęcia z wyspy na jej telefonie jestem pewien, że kolejnym razem, kiedy tylko uda mi się tylko odwiedzić Donsol ponownie, z całą pewnością spróbuję się tam wybrać!

Ciąg dalszy nastąpi…

No tak, wspomniałem o rekinach wielorybich, a rozpisałem się o transporcie, hotelach i jedzeniu w Donsol. Wpis ten wyszedł już na tyle długi, że postanowiłem podzielić go na dwie części i obiecuje, że w najbliższym czasie dodam drugą część, w której opiszę już bardzo dokładnie całą wycieczkę wraz ze spotkaniem tych przepięknych ssaków oraz… coś jeszcze. 🙂